Czy to kim jesteśmy określone jest zawsze przez nas samych?
Czy z naszych zachowań, słów i czynów bierze się to kim jesteśmy?
Czy to nasze zachowania, słowa i czyny tworzą nas czy może jednak wynikają po prostu z naszej naszości?
Czy może to kim jesteśmy zawsze wynika z tego jak odbierani jesteśmy przez nasze otoczenie?
Czy możemy być tylko dla siebie?
Czy zawsze jesteśmy dla innych?
Bo jeżeli to kim jesteśmy określone jest przez to jak odbierają nas inni to nie możemy BYĆ sami dla siebie.
Czy może sami tworzymy dla siebie gębę, w której czujemy się najlepiej? Ale dlaczego czujemy się w niej najlepiej? Bo naprawdę jest nam w niej dobrze czy dlatego, że inni dobrze nas przez to odbierają?
Czy to kim jesteśmy spowodowane jest unikalną plątaniną genów i neuronów czy może jednak wpływem otoczenia i jego oczekiwań?
A może zwyczajnie nie mam racji.
Bezludna wyspa byłaby sprawdzianem.
