-Salinger-
W ludzkiej naturze leży zdolność do marnotrawienia marzeń, celów i idei. Tak jest poprostu prościej.
Co jednak kiedy żyjemy w miejscu, które nie wymaga od nas zupełnie nic?
Błogosławieństwem są czasy, w których nie musimy walczyć o cokolwiek, a jedynym obowiązkiem jest obowiązek meldunku.
Dlaczego jednak nie potrafimy sami stawiać sobie celów, które będą drogowskazem, dokąd uciekać przed odcieniami szarości?
Jak w takim razie spędzić życie, tak by było dla sprawy?
Niezależnie, czy chcemy za nią umierać, czy tylko/aż skromnie dla niej żyć.
P.S. Jedyną pozytywną informacją jest ta, że dzisiaj nie musimy dorastać.

Ale, widzi pan, często człowiek sobie nie zdaje sprawy, co go najbardziej interesuje, dopóki nie zacznie mówić o czymś innym, mniej interesującym
OdpowiedzUsuńtroche zajechalo to utopia. nie potrzebowac o nic sie starac, nie potrzebowac nic. zyjemy w czasach kiedy ciagla gonitwa za czyms jest rzecza oczywista. jak wiec zyc tak, by marzyc i miec jasne, stanowiace dla nas jakas wartosc cele? zwolnic obroty. ale to chyba dosc ciezka sztuka.. prosciej jest isc tam, gdzie nam kazali i nie myslec o niczym innym. to tak jakby byc koniem, miec klapki na oczach i sluchac woznicy. kon przeciez rzadko kiedy sam z siebie gdzies pojdzie, czy cos zrobi. no, chyba ze akurat przy drodze znajdzie jakies kuszace liscie. ale nie zbacza on z drogi, przede wszystkim 'woznica' mu na to nie pozwala, a kon nie ma w sobie widac woli walki o swoje.
OdpowiedzUsuńHm, jest jeszcze o co walczyć na tym świecie. Przynajmniej ja jeszcze mam poczucie walki, którą większość pewnie nazwałaby gonitwą za marzeniami. Ale to walka, a ja jestem na barykadzie i to jest pocieszająca myśl :)
OdpowiedzUsuńErx plebs prosi o więcej:)
OdpowiedzUsuńrzeczywiście wielu ludzi poddaje się i porzuca jakiekolwiek cele, ale zdziwiłbyś się pewnie, że jeszcze więcej nie ma ich w ogóle. to znaczy, nie wiem, może akurat Ty to zauważyłeś już dawno, ale mnie to codziennie dziwi. jednak z drugiej strony, rozumiem to. potrafię zrozumieć ten stan, w którym człowiek jest nieskomplikowanie zadowolony, nie dokonuje niczego ważnego, do niczego nie dąży. łatwo się w czymś takim zatracić; zresztą niektorzy po prostu nigdy nie odczuwają potrzeby 'celu'. nie są przez to gorsi, tylko inni.
OdpowiedzUsuńbanalne podsumowanie: jeśli chociażby się zastanawiasz, jak żyć 'dla sprawy', to nie jest już źle. a że nic nie wiadomo, cóż, ;]