20100206

Opium dla ludu.

21 gram. Ponoć tyle waży ludzka dusza.
Ale czy sama ewolucyjnie wyjaśniona zdolność do abstrakcyjnego myślenia może być nazwana duszą?

Logicznym wydaje się to, że wytworzyliśmy w sobie mechanizm obronny, dzięki któremu tłumaczymy sobie co się z nami dzieje po śmierci. To nadaje pseudo-sens naszemu życiu. Tak samo logicznym jest ukojenie po stracie kogoś bliskiego, wytłumaczone tym, że przecież poszedł do "nieba". A jeżeli faktycznie dzieje się tylko to co ludzie, którzy żyć będą dłużej od nas mogą obserwować?

Trochę kości, skóry, parę tkanek zakopanych w ziemi, poddanych takim samym procesom co ciała zwierząt.

Jeżeli bóg istnieje, dlaczego niby nie zabiera do "nieba" też "duszy" np. psa?
Przecież nie od dzisiaj wiemy, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Czy tak bóg traktuje swoich przyjaciół? Skoro jesteśmy stworzeni na jego podobieństwo, to czy my sami mamy taki stosunek do naszych przyjaciół? Jeśli tak, to ja się z tego towarzystwa wypisuję, i wolę dzielić los psa.

Co w takim razie po nas zostaje, zakładając że nigdzie nie idziemy?

"Exegi monumentum". To chyba jedyne co możemy zrobić jeśli chcemy, by coś po nas zostało.

Jeśli chcemy mieć życie po życiu.


P.S. Z resztą, czy życie w ciągłym szczęściu jest aż tak wspaniałe, że warto dla niego umierać?

4 komentarze:

  1. troche uogolniasz...a nawet bardzo.
    wydaje ci sie ze o religii wiesz wiele...a jednak nie wiesz praktycznie nic...
    czy mozna wierzyc...albo nie=wierzyc w cos, o czym nie ma sie zadnego pojecia?
    zwierzeta nie maja duszy! nie potrafia kochac!
    to ze wychowuja mlode-to instynkt...a ludzi (wlascicieli) traktuja jako osobnikow w stadzie (tylko ze umieszczonych wyzej w hierarchii
    ...

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tam uwazam, ze to bzdura ze dusze psow nie sa zabierane do nieba. ogolniek krew mnie zalewa jak slysze, ze zwierzeta przeciez nie maja dusz. skoro nie maja, to i ja jej nie mam, bo tez jestem zwierzeciem. to ewolucja sprawila ze ludzie dominuja nad swiatem. to natura nas wybrala. gdyby nie ona, bylibysmy pozywieniem dla dinozaurow. nie wierze w niebo, nie wierze w zycie po zyciu. moj umysl jest widac zbyt ograniczony, jestem uboga w wiare. zbyt analitycznie i matematycznie wrecz mysle, zeby dopuszczac istnienie czegos poza zyciem doczesnym.

    hm, ludzie szczesliwi musza sie niesamowicie nudzic w zyciu. bo ile mozna ciaz tylko zaspokajac swoje potrzeby, te normalne i te wymyslne? to sie wkoncu nudzi. poza tym zycie bez odrobiny walki o to szczescie ogranicza

    OdpowiedzUsuń
  3. zwierzeta nie potrafia kochac? buahaha dobre sobie.
    zwierzeta czują bardziej,bardziej kochaja, darzą nas piekna bezgraniczna miloscia, po naszej ssmierci tesknia.
    w tym wzytkim nie a falszywe,zaklamane.

    Podzielam zdanie Eryczku, bog niby jest czlowiekiem a przyjaciol zwierzat do siebie nie zabiera.. bezsens. Wharton kiedys o tym ladnie napisal,poczytaj

    OdpowiedzUsuń
  4. widzisz, z tego problemu można łatwo wybrnąć ;] pewnie za łatwo i za naiwnie, ale jak dla mnie to się sprawdza. dlaczego niby Bóg miałby nie zabrać psa? zabiera. dlaczego miałby wykluczyć kogoś z takiego a takiego powodu? nie robi tego. wedlug mnie jest duża różnica między tym co można nazwać 'esencją' Boga, miłoscią itd a całymi plikami zakazów, nakazów, mylnie przetłumaczonych słów, które mają niby określać nasze relacje.

    OdpowiedzUsuń